Powołanie zawsze pochodzi od Pana. To On wybiera sobie ludzi, by pomagali Mu kontynuować Jego odkupieńczą misję. Bożki mają to do siebie, że w ich wypadku nie zachodzi ryzyko powołania. Bóg powołuje w sposób suwerenny; powołuje poprzez swoje Słowo, poprzez kazania, powołuje także w każdej jednej modlitwie. To On jest tym, który wzywa, a zadaniem człowieka jest tylko słuchać. Jest wielu, którzy słysząc Jego głos wciąż i wciąż na nowo, nie biorą go na poważnie, choć Bóg dał człowiekowi taki słuch, który jest zdolny usłyszeć wezwanie pochodzące od Niego. „Wydaje się jednak, że jest długa droga pomiędzy ludzkimi uszami a wolą i miłością”.

Bóg jednak nigdy nie męczy się tym ciągłym ogłaszaniem człowiekowi swojej woli, by ten poszedł za Nim. „Najbardziej ekstremalną formą Bożego wezwania było to, że Jego Syn stał się malutkim, nagim i bezbronnym Człowiekiem żyjącym pośród nas, pośród niepoliczonej rzeszy ludzkich istnień. Uniżył samego siebie tak dalece po to, by pokazać, jak wielkie były Boże obawy, by zademonstrować, jak pilne jest danie Bogu odpowiedzi, by ukazać, jak bardzo nie chce On pozostawać samotnym”. Jezus zniósł wszystko – nawet swój krzyż – w samotności. Świadczy to jednak z tym większą mocą o Jego wezwaniu do podążania wraz z Nim. Jego miłość jest miłością, która „nie tylko niesie, ale także pragnie; nie tylko siebie poświęca, ale nie może istnieć bez poświęcania się innych”. Pan powołuje nie tylko młodych, ale i starszych, choć w przypadku tych drugich to raczej wezwanie ostatniej szansy, uprzejma cierpliwość Pana, który wołał już od dawna.

Syn wzywa zawsze, w każdej swojej modlitwie; wzywa nas, to znaczy Kościół, nawet wtedy, kiedy śpimy, tak jak wezwał śpiących na Górze Oliwnej uczniów. Wtedy mieli oni jedną odpowiedź: zrobiliśmy już dość. Pokazuje to, że żadna odpowiedź na Boże wezwanie nie jest idealna, nikt nie daje wszystkiego, co mógłby dać. „Bycie czujnym, bycie dostępnym, bycie zdolnym do czekania, ale także posiadanie gotowości na nadchodzące nagle działanie – wszystko to są warunki konieczne do tego, by usłyszeć Boże wezwanie”. Będąc powołanym nigdy nie można sądzić, że dało się wszystko, co można było dać. Słowo zgody wypowiedziane przez człowieka zawsze jest ułomne, tylko „tak” Maryi było trwałą decyzją pozostania w otwartości na wolę Bożą nawet wtedy, kiedy pojawiały się rozczarowania i ból . „Jej fiat jest jak długie, odbijające się echo, powtarzane wciąż i wciąż, stale”.

Cytaty pochodzą z książki Poszli za Jego wezwaniem (Speyr von A., Sie Folgten Seinem Ruf, Johannes Veralag, Einsiedeln 1955.), tłumaczenie i opracowanie własne.